David Richards przeżył wypadek swojego helikoptera
2007-09-16 - Ł. Lach Tagi:
Szef firmy Prodrive, David Richards oraz jego żona Karen wyszli bez szwanku po awaryjnym lądowaniu, które zakończyło się rozbiciem maszyny.
Do wypadku doszło 24 godziny po tragicznej śmierci Colina McRae. Richards i jego żona byli jedynymi osobami na pokładzie śmigłowca. W trakcie powrotu z wyścigu Formuły 1 na torze Spa, zasiadający za sterami szef Prodrivu miał podchodzić wkrótce do lądowania niedaleko lotniska Stansted w Wielkiej Brytanii, gdy doszło do defektu.
"Zawiodło coś w układzie transmisyjnym" - tłumaczył Richard w wypowiedzi dla Autosportu. "Po tym co stało się wczoraj, nie chcieliśmy dłużej zostawać w Spa i postanowiliśmy jak najszybciej wrócić do domu."
"Zbliżaliśmy się do lotniska Stanstead, kiedy z tyłu usłyszałem huk. Akurat w tym czasie rozmawiałem z wieżą kontroli lotu, więc od razu nadałem sygnał May Day i służby ratunkowe natychmiast zjawiły się na miejscu."
"Wtedy wszystko kompletnie padło, zdążyłem jedynie sprowadzić maszynę na ziemię, później przewróciła się na bok."
David Richards rano dostał telefon z informacją o śmierci swojego podopiecznego w latach ’90, gdy Colin McRae reprezentował barwy Subaru. Kilka godzin później sam cudem uszedł z życiem...
"Czasem masz szczęście, czasem nie. Wielka szkoda, że Colinowi go zabrakło..." - zakończył Richards, który podobnie jak Colin McRae, pilotował maszynę firmy Eurocopter, przy czym był to mniejszy model EC 135.
Do wypadku doszło 24 godziny po tragicznej śmierci Colina McRae. Richards i jego żona byli jedynymi osobami na pokładzie śmigłowca. W trakcie powrotu z wyścigu Formuły 1 na torze Spa, zasiadający za sterami szef Prodrivu miał podchodzić wkrótce do lądowania niedaleko lotniska Stansted w Wielkiej Brytanii, gdy doszło do defektu.
"Zawiodło coś w układzie transmisyjnym" - tłumaczył Richard w wypowiedzi dla Autosportu. "Po tym co stało się wczoraj, nie chcieliśmy dłużej zostawać w Spa i postanowiliśmy jak najszybciej wrócić do domu."
"Zbliżaliśmy się do lotniska Stanstead, kiedy z tyłu usłyszałem huk. Akurat w tym czasie rozmawiałem z wieżą kontroli lotu, więc od razu nadałem sygnał May Day i służby ratunkowe natychmiast zjawiły się na miejscu."
"Wtedy wszystko kompletnie padło, zdążyłem jedynie sprowadzić maszynę na ziemię, później przewróciła się na bok."
David Richards rano dostał telefon z informacją o śmierci swojego podopiecznego w latach ’90, gdy Colin McRae reprezentował barwy Subaru. Kilka godzin później sam cudem uszedł z życiem...
źródło: autosport.com
Dodaj komentarz
Aby komentować pod zarezerowanym, stałym nickiem, bez potrzeby
logowania się za każdym wejściem, musisz się zarejestrować lub zalogować.
logowania się za każdym wejściem, musisz się zarejestrować lub zalogować.
Zaloguj się
0
Komentarze do:
David Richards przeżył wypadek swojego helikoptera
Najczęściej czytane w tym miesiącu
Tapety na pulpit
Galerie zdjęć
Newsletter

